Nieposłuszny umysł

Witam. Jestem Mr.pe , jestem tu nowy i jestem idealistą. W tym leży mój problem, który ostatnimi czasy przyniósł mi pewną komplikację.

Od razu zaznaczę, że nie znam w ogóle waszych skrótów (ale mam zamiar to szybko ogarnąć). Potrzebuję drobnej wskazówki.

Kilka słów o mnie:
Od tygodnia jestem studentem pierwszego roku. Zajęcia rozpocząłem 29.08 (niezłe, nie? nie pytajcie dlaczego). W liceum i gimnazjum byłem (i do tej pory jestem w tej grupie ludzi) idealnym dowodem towarzyskim. Zawsze byłem liderem grupy itd. Pracowałem nad tym no i mi się udało. Nie mam problemu z pewnością siebie. Nie mam w ogóle problemu z zagadaniem do panny w pubie / w sklepie / w autobusie.
Ale jak się okazuje, to do pewnej granicy. O tym zaraz.

Jak wspomniałem zacząłem studia - nikt się nie zna tutaj. Wszyscy ludzie z całej polski pozbierani (no, ja akurat miejscowy - jako jedyny w 30 osobowej grupie).
Postanowiłem rozkręcić ekipę. Wziąłem ich drugiego dnia na piwko. Tak to się zaczęło i na razie się nie kończy ; )

Mam w grupie dziewczynę, która jak dla mnie , w skali 1-10 jest jeb*** 20+! Nie do opisania wręcz. Do tego: tancerka i mam w ch*j adoratorów. Niesamowicie pewna siebie (tak jak ja), ciągnie za sobą grupki samców. Już na pierwszym spotkaniu ją bajerowałem, mroziłem, rzucałem negi. Szło pięknie. Zaliczyłem z nią na parkiecie tak seksualny i zmysłowy taniec, że stanęła mi przysadka mózgowa.. Serio! Ale okazuje się, że ona robi podobne numery ze mną. Potrafi mnie pięknie olać, przerwać mi monolog w 'bezczelny' sposób, ładnie pocisnąć. do tego: zabawia sięz innymi kolesiami, ślicznie się do nich uśmiecha, jednocześni spoglądając na mnie.
Mój problem polega na tym, że zaczynam się bać, że się spóźnię. Ostatnio widzę (na imprezkach itd), jak koleś ode mnie z grupy coraz lepiej się z nią dogaduje. Co gorsza! Mieszkają na stancji (dosłownie) 200m od siebie (ode mnie jakieś 8 km) i codziennie odprowadza ją do domciu itd. Co dalej... Koleś ma kasę, jest rozrzutny. Stawia jej wszystko, płaci jej (i innym) za takse, wlotkę do klubu itd.

Co prawda dzisiaj jest ze mną ok. Nie myślę o niej i o tej sytuacji. Chwyciłem do ręki Game'a (już rok temu czytałem) i przywracam się do porządku. Jeszcze wczoraj, przedwczoraj zachowywałem się jak dziecko (oczywiście jak nikt tego nie widział). Dałem dupy bo zaczęło mi zależeć. I nie wyobrażam sobie dnia, w którym zobaczę, jak idą za rękę na zajęcia - to byłby POTĘŻNY cios.

Dziwię się sobie, bo nie jedną lasię 'obracałem'. (Nawet krążyła o mnie historyjka na mieście, że na domówce zbajerowałem pannę w łóżku. Tu się mogę podzielić jedną z moich śmieszniejszych sytuacji. Więc...
Na imprezce spotkałem kobitkę - spoko ale bez fajerwerków. Wyczaiłem, że często się na mnie patrzy. Oczywiście jak przystało na rasowego bad boya nie zamieniłem z nią ani słowa. Poszedłem do łóżka 'spać'...
Za 3 minuty wchodzi i mówi jaka to ona jest zmęczona. Mówię jej: ja idę spać więc jak chcesz to chodz. Po chwili:
Ona: Zamknę drzwi ok? Bo światło wpada. -Myślę sobie "jasne kurde, światło Ci wpada
Ja: ok
I spokojnie leżę, ona na boku tyłem do mnie, ja na plecach.
W końcu obracam się do niej i niemalże na jaskiniowca kładę rękę na jej boku i zaczynam masować biodro.
Ona: niee. ja idę spać
ja: na serio?
ona: (odrzucając moją rękę) Tak!
ja: Na pewno?
ona: no tak!
ja: Kur*a.. pytam poważnie. Tak czy nie?!
ona: nooo choooodz :3.
Ogólnie sprawa się śmiesznie skończyła bo byłem ostro podpity ; ) Zaczęła mi rozpinać rozporek a ja? Zasnąłem ^^)

Wracając do tematu...
Mam plan ale on wymaga czasu. Chcę być rozpoznawalny na uniwerku i obracać się w niemal każdej grupie studentów - sprawić, żeby każdy chciał się ze mną napić. Wiem jak to zrobić tylko to potrzebuje czasu.

Kończąc mój post, pragnę Was prosić o radę. Jak mam to zrobić, żeby dupcia była moja? żebym wyrzucił z bani myślenie o niej i o tym, że może przyjść z gościem za rękę na wykład.

Przepraszam za chaotyczność tekstu ale jeszcze wczoraj wywaliłem sobie z piąchy w pysk za karę, że zaczynam się zachowywać jak zakochany szczyl i jeszcze buźka boli itd. Proszę o pomoc i sam chętnie udzielę pomocy w razie, jakby ktoś z Was potrzebował w czymś rady =] Na razisko!


PS. problem z byciem idealistą polega na tym, że nie potrafię się wkręcić w kobietę, która chociaż odrobinę mi nie odpowiada. panna Kasia jest zasranym ideałem w moich oczach. I tym bardziej boję się, że jeżeli ją stracę (a a raczej nie zdobędę) to miną lata, zanim spotkam podobną. Yo!