FR. "Bo ja jestem zimną kobietą..."

To była moja pierwsza randka od rocznej przerwy, którą zafundowała mi moja była. Myślałem, że dam na niej dupy bo rok nie umawiałem się z żadnymi kobietami oprócz mojej dziewczyny.
Kobietę z którą sie spotkałem poznałem, grubo ponad rok temu, chodziła do mojej szkoły i mi sie spodobała, rok temu w wakacje idąc przez starówkę z kumplem zobaczyłem ja idącą z koleżanką. Postanowiliśmy podbiec do nich.

-Hej, sorry, że Was tak tutaj zatrzymujemy. Ty chodziłaś do mojej szkoły...
-Ja? (żebyście widzieli jej zszokowane oczy )
-Tak ty, pamietam Cie, wkońcu Cie dorwałem, wiesz, podobasz mi się i chcę Cie poznać!
-Mnie?
-Tak CIebie ale widze, że gdzies zmykacie, napisz mi tutaj swój numer
-Ok

Napisała mi swój numer, po czym wieczorem przysłała smsem swój numer gadu gadu mówiąc, że chce pogadać ze mną o czymś.
Na gg pisała mi, że ma chłopaka, że jest od niego uzalezniona itp itd, więc spisałem dziewczyne na straty, wdałem się z nia w jakieś rozkminy filozoficzne na różne tematy, gadka szmatka jednak i tak sie z nią ustawiłem po jakims tygodniu jednak pewne okoliczności sprawiły, że nie mogłem się z nią spotkac tamtego dnia.
Po jakimś roku kiedy nie byłem już ze swoją kobietą, postanowiłem napisać do niej i zainicjować spotkanie. Przyczepiłem sie do jej opisu jaki wtedy miała jednak spławiła mnie tekstem, żebym nei bawił się w jej analityka i, że odezwie sie do mnie jak będzie miaął lepszy humor.
Ponownie spisałem dziewczyne na straty jednak po tygodniu sama się do mnie odezwała co mnie ogromnie zdziwiło.
Pod koniec rozmowy stwierdziłem żeby dała mi znów swój numer bo gdzieś mi się zapodział i, że ją niedługo gdzieś porwę. Dałą mi swoj numer i napisała, że czeka.
Spotkałem się z nią pare dni później w pubie. Usiedlismy sobie na wygodnych kanapach, popijając pepsi
Przez pierwsze dwie godziny miałem wrażenie, że dreptam w kółko i całą interakcja nie idzie do przodu. Próbowałem nawiązać rapport, głębsze połączenie emocjonalne i inne bzdury.
Natomiast ona cały czas siedziała wpatrzona w jeden z telewizorów sprawiając wrażenie jakby mało ją to wszystko interesowało co do niej mówię.
POmyślałem sobie, że chyba dałem dupy i wyszedłemz wprawy.
Wkońcu wkurzyłem się i pomyślałem, że nie będe soba jak nie odwale czegoś. Więc postanowiłem iść w zupełnie odwrotnym kierunku.
Na kanapie odwróciłem swoją moę ciała do niej, i zacząłem sie patzrec na nią nic przy tym nie mówiąc.
Po kilku chwilach wkońcu zareagowała.

-Czemu tak na mnie patrzysz?
-A co? Prezciez wiesz, że mi się podobasz...
-
-Wiesz, zdajesz sie być taka osobą, która zadko ujawnia swoje uczucia... chyba często jesteś tak zimna jak lód...
-Hmm... chyba masz racje, bo ja jestem zimna kobietą, nie widze sensu w okazywaniu emocji...
-Wiesz co? Mam takie małe zboczenie... uwielbiam bawic się kobiecymi włosami, chyba nie będziesz miała nic przeciwko jeżeli to teraz zrobie...

Zacząłem dotykac jej włosów, bawić sie nimi, wąchać je, chwalic jej perfum, przybliżać swoją twarz do jej szyi, itd, wiedziałem, że kino może mnie uratować
Z włosów, zjechałem na szyję... z szyi na twarz... trwało to ok 30 min.
Wkońcu ktoś do niej zadzwonił, wstałe żeby odebrać i wróciła poddenerowana.
Powiedziałem, że ma się zrelaksować, chwyciłem za szyję i poszedł długi i namiętny KC.
Pierwsze 2 godziny interakcji cały czas ja nawijałem, a kolejne 2 kiedy sie mizialiśmy prawie nikt nic nie mówil.
Wkońcu zapytałem:

-Gdzie lubisz być najbardziej dotykana?
-Dowiesz się ale nie w tym miejscu i nie w tym czasie...

Po raz kolejny przekonałem sie, jak bardzo nikła siłę ma to co możesz do niej mówić w porównianiu z emocjami jakie będą szły z CIebie kiedy kobieta, która będzie siedziec obok będzie Was mocno podniecać
Niech to Wam da troche do myślenia kiedy następnym razem będziecie mieć excusy, że nie wiecie o czym gadać.