PDA

View Full Version : direct na ulicy



marvellous
12-19-2006, 06:51 AM
Witam całe community, to mój pierwszy post więc wypada coś o sobie napisać. Jestem z Lublina, siedze w temacie od sierpnia, directowy styl gry choc czerpię przy tym równiez z innych szkół. Wczoraj postanowiłem spróbować z kumplem directowych otwieraczy na ulicy. Ogólnie preferuję kluby i tam czuję się dość dobry (właściwie całe swoje statyski zbudowalem na klubach). Wychodzimy na ta ulicę i... blok:confused:... nie mogę. Zaczęły mi wchodzić takie excuzy że to bajka. Dirrect w klubie to pestka, ale na ulicy włączyło mi się od razu 1000 wymówek. Dzisiaj spróbowałem znowu... wyszło identycznie :mad: . Zagrało mi to na ambicji i w końcu to zrobię... ale mam pytanie do bardziej zaawansowanych graczy: Wy tez mieliście tak że w klubie i na ulicu musieliście się przełamywać oddzielnie? Przyznam że zaniedbywałem wcześniej ulicę ale byłem pewnien ze to to samo.

Remote
12-19-2006, 07:16 AM
Witaj marvellous! :)

Na ulicy staraj się Królika wytrącić z rytmu, obracając go o co najmniej 90* - wtedy nie ma przed sobą celu i skupia się na Tobie, a nie na tym, gdzie mu się śpieszy. Ponadto stara się stosować otwieracze, na które nie odpowie Ci z "lotu", tylko będzie musiała się zastanowić. Jeśli np. będziesz się pytał o drogę lub klub, że nie wiesz jak trafić, to unikaj kontaktu wzrokowego przez pierwsze 60 sekund – wtedy na pewno Ci nie ucieknie. To są same podstawy, bez których ciężko przejść do kolejnych kroków.


Pozdrawiam,
~ Remote

marvellous
12-19-2006, 07:22 AM
Eee nie zrzumiałeś. Wiem jak to zrobić :). Chodzi mi raczej o to czy też mieliście takie bloki oddzielnie na ulicy i oddzielnie w klubie. Ja myślałem ze to bez roznicy ale jak sie okazuje nie :).

Yar
12-19-2006, 07:25 AM
Marvellous, ale jaja. Jak ja kocham forum... wiesz dlaczego? Bo można wymienić poglądy, bo każdy jest inny.
U mnie było dokładnie odwrotnie. Jeszcze przed poznaniem GRY, łaziłem do klubów DZIESIĘĆ LAT i nawet jak laski patrzyły się na mnie, nie potrafiłem otworzyć mordy. 2 laski które poznałem bliżej z klubów, same mnie otworzyły.

Potem, tego lata, zacząłem trochę otwierać w klubach, początkowo bez sukcesu, ale zawsze.

Jednak na ulicy, zawsze czułem się lepiej.
Tego lata.. poznałem parę fajnych na ulicy. Pełen luz. Jeżdżę sobie na rowerku alejką nadmorską. Widzę laskę. Podjeżdżam, patrzę na nią i mówię dość donośnym głosem:
- Cześć. - ona patrzy na mnie. Nawet wyjmuje słuchawki!!
- Jak tam dzionek mija? - kontynuuję
- a.. bardzo dobrze.. (albo) - szybko.
- Szybko? To dobrze bo przybajmniej nie ma nudy.
i gadamy...
jednego dnia miałem 2 nry telefonów + email. Czułem się zajebiście.
Bzykałem tego lata 3 naprawde HB8 z ulicy. Mogłem więcej ale olałem.

Inne sytuacje. Z wingmanem włóczyliśmy się po Sopocie. Mnóstwo lasek na imprezy. Zagadałem tyle że nie pomnę. Z reguły po prostu szliśmy koło nich jak pieski. Parę razy zabraliśmy takie HB7- HB10 na drinka do klubu. Coś się działo. Potem spierdoliliśmy. Ale to były czasy amatorskie, przed przeczytaniem Gry!

GENERALNE zasady są takie:
Ludzie na ulicy idą na autopilocie. Musisz ich wytrącić z rytmu. Musisz podejść z przodu i lekko z boku. Nie z tyłu. Musisz być pewny i mówić głośno, może żartobliwie, ale pewnie i totalnie nie peniać. Jak będziesz naprawdę dobry, będziesz mógł mówić nawet cicho a i tak zrobisz wrażenie. Musisz być panem tej sytuacji. Masz dodawać wartość, a nie ją odbierać. Wyobraź sobie żebraka. Podchodzi żebrak, coś tam ględzi, ludzie mają go dość. Odbiera wartość zestawowi, zamiast ją dodawać. Wyobraź sobie teraz policjanta. Ma taką wartość, że nikt go nie oleje. Słuchają w milczeniu. Nie mówię że masz być gliniarzem na ulicy hehe ale rozumiesz, masz być pewny i pozytywny, uśmiechnięty i dodawać wartość zestawowi.
Jeszcze jedno: jak się nie uda, totalnie się tym nie przejmować. Ty i tak jesteś panem, że zagadałeś.

Ja teraz zaczynam w nowym dla mnie otoczeniu: w centrach handlowych. Nigdy tu nie działałem, nowe wyzwanie, nowy rozwój mam nadzieję.

pozdro
Yar

Remote
12-19-2006, 07:33 AM
Chodzi mi raczej o to czy też mieliście takie bloki oddzielnie na ulicy i oddzielnie w klubie. Ja myślałem ze to bez roznicy ale jak sie okazuje nie Sam widzisz, że jest to coś innego - inaczej do Królika się podchodzi. W przypadku klubu, to nie ma on celu, a na ulicy zawsze może się gdzieś śpieszyć. Bloki nie istnieją - to jest tylko brak umiejętnego podejścia zdobyczy.. ;) Dla mnie jest tylko różnica taka, że w klubie często sam jestem otwierany, a na ulicy muszę inicjować całe zajście.



Ja teraz zaczynam w nowym dla mnie otoczeniu: w centrach handlowych. Nigdy tu nie działałem, nowe wyzwanie, nowy rozwój mam nadzieję.Mam już za sobą - masakra, co można wyczyniać.. :D
Powodzenia! :cool:



Pozdrawiam,
~ Remote

marvellous
12-19-2006, 07:53 AM
Tak tak... ja na prawdę wiem jak to technicznie ma wyglądac;) . Chodziło mi o to czy sam sobie wymyśliłem tą różnicę w inner game czy wszyscy tak mają. Racja bloki nie istnieją...

Yar
12-19-2006, 08:04 AM
Oczywiście że wielu z nas sobie tą różnicę 'wymyśliło' obserwując klub, obserwując ulicę.
Różnice:
1. poziom energetyczny. W klubie jest wyższy. Musisz głośniej mówić. Musisz być w miarę w podobnych wibracjach co inni. Muza ci się nie podoba - już jest gorzej.
2. w klubie mozesz byc po alkoholu, co ułatwia.
3. na ulicy mniej ludzi cie obserwuje. z reguły podchodziłem do lasek jak szly same. w klubie masz mnostwo ludzi wokol siebie.
4. w blibliotece bedzie jeszcze inaczej hyhyhy. musisz mowic cicho.. itd.
5. na ulicy laske mozesz nieźle zaskoczyc tym ze podchodzisz. ona sie nie spodziewa. nie jest wystrojona. nie ma bitch-shieldu.
6. na ulicy jezdzac na rowerku bylem w ultra dobrym nastroju. w klubie miewalem gorsze.

coś to wyjaśnia?
pozdro
Yar

Remote
12-19-2006, 08:24 AM
Remote, kurna, jak teraz nie opiszesz mi chocby krótkiego FR z tekstami z centrum handlowego........ Jakiś tam FR jest w wątku "manufaktura (http://www.theattractionforums.com/forum/showthread.php?t=27494)".. :p



normalnie kopnę Cię w tyłek. :>Zapamiętaj jedno - zawsze jeśli ktoś chce zrobić mi krzywdę, wykorzystuję to, przeciwko niemu (Optic mi załatwi czapeczkę z napisem LOSSSER na którą domknę jednego Królika - obiecałem).. :D
Więc nie podskakuj maleńki, bo jeszcze się okaże, że to ja Cię kopnę.. ;)



Jak to wyglądało, I CO ROBIŁEŚ OD RAZU PO OTWARCIU. Naprawdę możesz wszystko! Najczęściej obejmowałem Króliki (Chodź, poleżę Ci, co ostatnio wypatrzyłem!), łaziłem z nimi po sklepach (KINO r0x) i miałem stosowne okazje na własne DHV (branża i to, ze jestem kierownikiem salonu odzieżowego). Dawałem z siebie max naturalnego C&F i oboje mieliśmy przednią zabawę, gdy rozglądałem się dla siebie za damskimi ciuchami - lasie wariują w takich okolicznościach - powaga - wszystkie (!!!). Gdy zaczynało wiać nudą, nawijałem, że "Przyjaciel na mnie czeka, a ja tu się szlajam jak bezdomny." i się zmywałem.. :D

Jeśli masz takie ekstrawagandzkie otwieracze jak w Twoim wątku, to jedyna rada ode mnie: leć po całości i pie*** opinie i otoczenie! :D


Pozdrawiam,
~ Remote

Optic
12-20-2006, 03:10 AM
IMHO: na ulicy jest latwiej otworzyc, niz w klubie. ;)
Primo: latwiej jest wykonac podejscie i otwieracz sytuacyjne.
Secundo: mozna grac nawet gdy nie jestes wylansowany - tu i tak w momencie otwarcia masz przewage, bo zawsze jest ono wykonane z zaskoczenia.
Tertio: O wiele latwiej sie katapultowac z flake'a.

Wystarczy zapytac: "Gdzie jest kanjpa <taka-sraka>?" i juz masz otwarcie. Jesli masz dobry BL i usmiech - zadna lasia, nawet HB11 Ci nie odmowi pokierowania. :) Reszta nalezy do Ciebie...

PS: Remote, gdziez ja bym Ci krzywde chcial zrobic?? :P Zartowalem z tym LOOSerem, ale okazalo sie to dobrym pomyslem na peacock. BTW, dobrze ze mi przypomniales, bo zapomnialem... ;) :P

Wasz,

Yar
12-20-2006, 03:52 AM
Zartowalem z tym LOOSerem, ale okazalo sie to dobrym pomyslem na peacock

Przypomniała mi się taka piosenka. Szło jakoś tak '...cause I'm a loser baby, so why don't you kill me...' ZAJEBISTA. Przypuszczam że taka czapeczka nieźle by mogła pomóc.