PDA

View Full Version : Banterowy otwieracz



Optic
12-14-2006, 06:21 AM
W najbliższy weekend zamierzam stosować ostre, banterowe otwieracze.
- Hej, ja cie chyba znam. Spaliśmy ze sobą?

Hmm, banter na otwieracz?
Hardkorowo.
Ja bym sie tego nie podjal, ale trzymam kciuki. Wszystko zalezy od Twojego frame'a i SP. ;)
Jak to kiedys powiedzial Face: "With proper frame and delivery you can stack pancakes and get laid". :D


Poza tym otwieracze na kobiecą opinię też u mnie działają. Laski słuchają i chętnie się wypowiadają. Tylko że potem kur%$ jakby nie mam o czym gadać i się kończy i spadam z zestawu.
Ojojoj, brakuje Ci po prostu backstory! Nic prostszego. O jaka opinie pytasz? Cos sie wymysli na zaplecze. Ah, no i pamietaj, ze otwarcie to tylko 2 min, potem musisz zmienic temat, bo bedzie flake.

Wasz,

Optic
12-14-2006, 06:32 AM
Fajny pomysl z tym Banterowym Otwieraczem.
Proponuje wrzucac swoje ciekawe propozycje, albo wyniki testowania takowych w Polu. ;)

Yar zaczyna w ten weekend - czekamy na FR!

Wasz,

Yar
12-14-2006, 07:01 AM
Dokładnie.

Temat podchwyciłem od Lance'a Masona z Pickup 101. Koleś jest spoko.
Lance mówi że im facet jest bardziej niepozorny, tym większą moc banter ma. :> Trzeba go tylko robić z przekonaniem.

Myślę że banterowy otwieracz mogę porobić w klubach gdzie przychodzą ceniące się HBs, z noskami zadartymi powyżej 7 piętra. Przykład: Sopot, Mandarynka. W klubach z grzecznymi dziewczynkami sobie odpuszczę. Przykład: Gdańsk, 'Jaśkowa 14'. Dodatkowo, musisz się dobrze czuć. Ale w końcu to chyba my jesteśmy imprezą, no nie? Prawda oczywista ale łyknąłem ją od RSD.

Wracając do otwieraczy na opinię, używam 2:
- kto więcej kłamie - kobiety czy mężczyźni,
- na zazdrosną przyjaciółkę.
Optic, jakbyś mógł podrzucić możliwe rozwinięcia, byłbym wdzięczny. Temat 1 jest łatwy do rozwinięcia a nawet banteru, ale drugi?

Oraz, na zupełnym marginesie: co to jest truskawkowe pole, oraz elicytacja wartości.

pozdro
Yar

scyzoryk
12-14-2006, 09:45 AM
Ja tam jestem zawsze milo-bezczelny i my wszystko uchodzi mi na sucho.

Np. Jak laska sie na mnei patrzy, to podchodze do niej i mowie
"Jak chesz mnie poderwac to sie nie patrz tak bo to Ci nic nie da (nie jestem latwy), ale mozesz mi kupic piwo" to pogadamy
-Laska mowi albo OK albo ja sie wcale nei patrze na ciebie i nie dostanesz piwa.
-To ja do niej ze oh bardzo przepraszam ze jestem czasami arogancki bo juz mnie nudiz kiedy laski sie CIAGLE na mnie patrza i w ogole, ale jak zobacze ja ze sie jeszcze raz na mnie patrzy to stawia mi piwo.

90% dziala, no ale musisz ja zlapac ze sie na Ciebei spojzala, chociaz raz przez sekunde, a to nie takei trudne :)

Albo jak laska sie na mnie spojzala to podchodze i mowei ze nie jestem kawalkiem miensa zeby sie na mnie gapic, ze czuje sie urazony i RZADAM przeprosin. Jak sie stawia to glosno mowie przy jej znajomych ze ona sie ciagle gapi na moj tylek i zeby oni ja pilnowali. Oczywiscie wszystko w tonie zartu (ale nie do konca), jak nie wypali odrazu ze laska mnie polubila, to przynajminej mam super otwieracz i po minucie mowie "a skad wy sie znacie i totalnie ignoruje moja laske" DZIALA!!!

Oczywiscie przy takich zagraniach musisz miec mocna frame, ale z tym to jakos mi latwo przychodzi, ja na codzien jestem taki wiec nawet za bardzo sie nie musze wysilac.
Sebastian
ps. Jak macie jakies super bezczelne sposoby to dawajcie, wyproboje :) i opisze wyniki.

Yar
12-14-2006, 10:14 AM
Nieźle :)
Ile to razy na mnie sie gapiły a ja nic nie zrobiłem tylko stałem jak kołek.
Trzeba będzie tak porobić jak scyzoryk proponujesz. Choćby dla jaj. Jestem za stary żeby to robić na poważnie, ale nawet z jaj moze cos wyjść.
pozdro

scyzoryk
12-14-2006, 10:24 AM
Ja nigdy nie wyrywam lasek na powarznie i juz napewno nie przejmuej sie czy wyjdzie czy nie :)
Je sie ide bawic i zawsze dobrze na tym wychodze.
Wiem tez ze jak laska sie na Ciebie patrzy wiecej niz dwa razy to sie jej spobobales, i 80% sukcesu masz za soba. Bo pomysl, po co miala by sie patrzec na Ciebie jak bys sie jej nie podobal?
Wiec jak ja to widze to jestem milym facetem i daje jej mozliwosc poznania w fajny sposob faceta ktory sie jej spodobal (czyli mnie). Laska rzadko kiedy sama podejdzie, wiec trzeba jej troszke sprawe ulatwic(ale tylko troszke).
Sebastian

experience
12-14-2006, 11:20 AM
Laska rzadko kiedy sama podejdzie, wiec trzeba jej troszke sprawe ulatwic(ale tylko troszke).Podchodzą tylko śmiałe, które mają ochotę poznać i "przeżyć coś wyjątkowego".. :D Ja zawsze staram się "zapalić" Królika do czerwoności - tylko rozsądnie, bo raz już HB9 przepaliłem i nic nie wyszło.. :p Optic wie coś na ten temat - wystarczyło pół dnia zwlekania i AMBA - nic dalej się nie potoczyło.. :cool:

Jak wychodzimy gdzieś do knajpy, to zawsze zachowujemy się tak, jakby ona była nasza. Nie przypominam sobie, żebym widział lepiej bawiący się set niż my. Ma się taką przewagę, że jeśli znasz barmana, to kelnerka Ci nic nie powie. Nawet jeśli, to jesteś klientem - a jeśli nie robisz szkód materialnych, to jesteś nietykalny. Jak naprawię serwa, to wrzucę pikczera jak pociągnąłem kelnerkę, która bezwładnie usiadła na kolanach, a Optic strzelił fote.. :)


Pozdrawiam,
~ experience

Yar
12-15-2006, 07:02 PM
OK, więc jest 3:55,
ja i Marcin (jaki nick obierzesz Koleżko? :>) wróciliśmy z Elypse w Gdyni - całkiem niecły klubik.

Banterowe otwieracze:
- wchodzimy, blondyna '90 - '10' tańczy w lekkim odosobnieniu, podchodzę do niej, ale w tym samym momencie z drugiej strony podchodzi ... nikt inny jak Dariusz the Tiger Michalczewski z jakimś kolegą :) hehe gapię się z niedowierzaniem, on na mnie i odchodzi. haha zostaję sam z nią, mówię 'hej my się chyba znamy'... ona ze nie i odwraca się. Drugiej, tej ciekawszej części nie słyszy :)
- Po jakimś czasie: przechodzi subtelniejsza już blondyneczka, również '9', wypalam spokojnie 'hej, ja Cię chyba znam.... spaliśmy ze sobą?' ta w lekkim szoku, uśmiech, odchodzi.
- daleko później: przy barze, widzę że zgrabna brunetka olewa Marcina i ucieka od niego, hehe podchodze, i znowu, tym razem ton głosu i pewność siebie na maxa, to samo. Ta... odwraca się do baru, twarz w dłoniach hehehe jej koleżanka uśmiech, w szoku :) Patrzę na nią chwilę, choć miałem dalszy ciąg do powiedzenia, odchodzę. Nie wiem, jakoś nie czuję się na wyrywanie jej z tego szoku.
Duzo później widzę jak pokazuje mnie koleżance.. :> w stylu to ten wariat. haha poniewaz nie zrobiłem nic wtedy, odwracam się i udaję ze nie widzę. Zresztą chodziło mi na parkiecie o ich koleżankę blondi, która ucieka.

W sumie: banterowy otwieracz wrażenie robi, ale dalej jakby kontakt się urwał, albo nie nawiązał, i koniec. Myślę że on byłby najlepszy na SILNĄ i ROZRYWKOWĄ szprychę. Taką której się spodobasz i która pociągnie grę. Przydusi cię do sciany i powie.. taki jestes odwazny? to pokaż mi :>
No rozmarzyłem się hihi.


Zresztą kurwa to mój ostatni problem: otwieracz i pierwsze wrażenie OK. Potem... NIE WIEM CO DALEJ. ZAĆMA. Brak treningu.. pustka... wiatr wieje.... wypizdowie... i koniec. Czas sie zmywać.
Tak samo było z zestawem: 5 FAJNYCH lasek. Nas 2. Ja zainicjowałem. Zaakcweptowały nas. Wszystkie się przedstawiły. Gadam z brunetką koło mnie, oraz troche blondyną przywódczynią, koło niej. Nie wiem co robić. Odrobina cold-readingu a potem robię sześcian, a ta że ją to nudzi. O żesz kurna... Zestaw uznaję za stracony.

Potem jeszcze przysiądę się do jednej z tych ślicznych blondyneczek. Chwila konsternacji którą rozładowuję tekstem: 'kurde, zwykle jestem gadatliwy (dostrzegam jej rozluźnienie i uśmiech) a teraz jestem jakiś zablokowany, nie wiem co mówić, może to ten alkohol...' biednemu alkowi się dostało hehe. Chwila gadki, ona do toalety, ja na parkiet i tyle się widzieliśmy.

No pod koniec imprezy, przysiadam się do kolejnej. Szatynka, dość zgrabna. Otwieracz chyba cześć jestem Jarek. Zero peniacji. Siedzi obrócona do mnie, ja bokiem do niej, obok niej. Okazuje się że to studentka. Gadamy o klubach studiach itp. Opowiadam jej o moich przejebanych studiach. Potem, po 10-15 min, mówi że musi iść. Wyczuwam wahanie. Mówię że zobaczyłbym się z nią jeszcze. Domyk z numerem.

Optic
12-16-2006, 05:04 AM
Hej!
Zajebiscie sie ciesze ze smialo, z uporem godnym najtwardszych z twardych postanowiles przetestowac Banterowe Otwieracze. Jestem Ci za to wdzieczny i kazdy Czlonek Spolecznosci tez bylby Ci wdzieczny. ;) To wlasnie czyni nas lepszymi! :D

Ale przejdzmy do rzeczy:


zostaję sam z nią, mówię 'hej my się chyba znamy'... ona ze nie i odwraca się. Drugiej, tej ciekawszej części nie słyszy :)
To byla HB10, tak? ;) Hmm, swietny pomysl pojechac ja z bantera na dzien dobry, tylko... osobiscie wydaje mi sie, ze niezbyt trafnie dobrales go pod wzgledem merytorycznym. :D Rozbierzmy go na czynniki pierwsze:
1. HB10 maja o sobie zajebiscie wysokie mniemanie. Kazda uwaza, ze kazdy jeden facet marzy o tym, zeby ja poznac i przeleciec. Stary, cokolwiek bys nie powiedzial brzmiacego dosc normalnie w sytuacji, gdy podchodzisz do takiej panienki, ona nawet nie patrzac w twoja strone na wstepie Cie zflamuje.
2. "My sie chyba znamy..." ?? Po co sie DLV juz na samym wstepie? Pytasz sie jej to Ci odpowiada. Nawet przedszkolaczka odpowiedzialby Ci, ze nie. :) "-Ja Ciebie znam!" "- Taak? Skad?" - nie brzmi lepiej? ;) Jakbys sie poczul, gdybys podbil z tekstem: "Czesc, jestem Jarek.", a ona na to: "Gowno mnie to obchodzi."?

To, co moglbys zrobic, to sprowadzic ja do parteru, zanim na Ciebie spojrzy, a najlepiej zanim jeszcze sie odezwiesz. Wiesz jak ja bym sprobowal ja otworzyc? Przeszedłbym kolo niej, smiejac sie do rozpuku (kuzwa, niewazne z czego - spraw wrazenie, jakbys wlasnie opuscil rozmowe o najsmieszniejszej rzeczy o jakiej w zyciu slyszales. Chcesz to podrzuce link do najglupszego i najsmieszniejszego watku na tym forum, ktorego czytajac spadalem z krzesla :D) i tak przechodzac...nadepnalbym jej na stope. Kroliki zazwyczaj nie wywijaja kulasami jak tancza, wiec latwo bedzie trafic. :D Potem kladziesz jej na moment reke na ramieniu (KINO) i mowisz: "Sorewicz!". Nie "Przepraszam", nie "Wybacz mi", nie "Czy moge Ci dupcie posmarowac miodem, zeby Ci oslodzic dzisiejszy wieczor", tylko naturalne, spontaniczne "Sorewicz". :D Ona zacznie cos tam pierdziec w Twoim kierunku, co olejesz totalnie i zaczniesz sie odwracac. Ale czekaj, juz chcac zdjac reke z jej ramienia zatrzymujesz ja tam, palcem wskazujacym drugiej reki pokazujesz na nia (na wysokosci oczu!): "Hej, czy my nie spalismy ze soba? Skads cie znam..." + obowiazkowo szczery banan na ryju. Ona Ci odpowie: "Nie sadze..." (o ile wyjdzie z szoku), a Ty przechodzisz normalnie do Gry: "Oh, nie szkodzi... Jestem tu z przyjaciolmi, ktorzy... etc." Backstory, Neg, DHV, Neg... itd itd. :)

Juz wiem, czego Ci brakuje, dlaczego sarge Ci nie zre. Nie lapiesz Social Hook'a! Nie potrafisz zablokowac setu. ;) To jest Twoj Sticky Point i na ten temat kop, grzeb i testuj. To forum az ocieka od rad jak zdobyc Social Hook i zablokowac set (lock-in set).


- Po jakimś czasie: przechodzi subtelniejsza już blondyneczka, również '9', wypalam spokojnie 'hej, ja Cię chyba znam.... spaliśmy ze sobą?' ta w lekkim szoku, uśmiech, odchodzi.
Wyrzuc to "chyba". Lepiej otwieraj sytuacyjnie i dopiero w 2-3 zdaniu wystawiaj ten banter. Np.: "Podaj popielniczke! ... Hej, ja Ciebie znam! Spalismy ze soba?"


- daleko później: przy barze, widzę że zgrabna brunetka olewa Marcina i ucieka od niego, hehe podchodze, i znowu, tym razem ton głosu i pewność siebie na maxa, to samo.
Jeden z Grzechow Glownych sargu z wingiem - nie otwieraj setu otwartego przez Twojego winga! To jego set! Jesli ma flake'a, podbij, wing wprowadza Cie w set (sam sie nie wprowadzasz!) Twoim AI i udzielasz im swojego poziomu energetycznego, jesli set sie znow rozkreci - katapultujesz sie, albo przechwytujesz Przeszkode a wing izoluje swoj target (w zaleznosci od sytuacji). W zadnym razie nie przejmujesz setu! To dla Twojego winga Mega-DLV, stajesz sie dla niego AMOGiem. Lubisz AMOGow?



haha poniewaz nie zrobiłem nic wtedy, odwracam się i udaję ze nie widzę.
Nie wiesz co zrobic/powiedziec? Wzrusz ramionami! To zlota rada by Dimitri. Wzruszenie ramionami jest najlepszym wyjsciem z kazdej sytuacji! :)


Gadamy o klubach studiach itp. Opowiadam jej o moich przejebanych studiach. Potem, po 10-15 min, mówi że musi iść. Wyczuwam wahanie. Mówię że zobaczyłbym się z nią jeszcze. Domyk z numerem.
Zajebiscie - wyrwales ja na swoj stary AFC-crap. :D ;)
EBD

Olbrzymi szacunek ode mnie za to, ze chcesz i rozwijasz swoja Gre - Stary, z kazdym takim wieczorem bedziesz lepszym czlowiekiem! ;)

Wasz,

Yar
12-17-2006, 01:06 PM
Na początek: Optic, w piątek nie było tak, że odbijałem set wingmanowi, tylko podbiłem jak one już od niego odeszły i były dalej. Uznałem z przekonaniem, że stanowią idealną ofiarę mojego ostrego banteru. Niejako za karę :>

Teraz przedstawię DŁUGI field report z soboty. To tutaj to żywcem wzięte z mojego Pamiętniczka, który piszę. Kiedyś zamierzam go umieścić na internecie.

16 XII, sobota
3 godz snu, siłownia (dziś rowerek), solarium - gdzie winguję troszkę Marcinowi bajerującemu dziewczynę z obsługi oraz ogólnie robimy jaja, a potem zakupy - kupujemy koszule, i ... (dobry pomysł kolegi): BŁYSKOTEKĘ - wisiorki itd. W Empiku blondi HB9, około 20 latek. Jestem w tej mojej 'motocyklowej' skórze i okularach. W klubie ubieram się oczywiście inaczej. Podchodzę koło niej, przeglądam książki. Patrzę na nią i mówię 'Jakie piękne blond włosy'. WIEM co powiecie: tekst AFC. Ale po pierwsze mam to w dupie co z tego wyjdzie (to tylko trening), po drugie, akurat mam ochotę tak powiedzieć, a po trzecie, patrzę jej w oczy i staram się być w silnej ramce, raczej udaje mi się. TO TRENING STRONG FRAME. Dziękuje mi. Chwila przerwy, za długa, bo zaczynam się leciutko stresować. 'Ksiązka na prezent czy dla siebie?' 'prezent, prezent' Wyczuwam że staje się rezolutna i ma poczucie swojej wartości. Nie ucieram jej noska. Ona odchodzi a ja tkwię tam, biorę kolejną książkę, i mam wszystko w dupie. Choć wiem że mogłem rozegrać inaczej.
Obaj jesteśmy już totalnie padnięci. Robię następne 4 godziny snu. Potem jedzenie, potrójnie silna herbata i piwo - mój patent. Jedynie wódka z red bullem może się z tym równać. W kolejce kumpel mówi 'znowu ty:)' hehehe ostatnio ciągle razem imprezujemy. Mam najlepszego wingmana pod słońcem. Ulica Długa: idą dwie laseczki, jedna to spokojnie HB8-9, młodziutka. Mówię mu żeby otworzył. Robi to, po cichu i spokojnie, a te nie zlewają go jak dotąd, udaje mu się! Laski mówią o klubach. Dziwimy się że już idą do domu. Odchodzą ale wciąż odwócone do nas. Mówię: 'Musisz wychodzic więcej. Te weekendy w bibliotece...' Chwila ciszy. Smieje się głośno. To był BANTER. Odchodzimy. Między klubem Soda Cafe a Miasto Aniołów widzę 2 laski hb7, takie lekkie wydry. Rozkładam ramiona beznamiętnie wskazując na oba kluby. 'Gdzie byłyście, tu czy tu.' Mówią że i tu i tu. 'Gdzie sie cos dzieje?' Mówią że lepiej jest w Mieście. OK. Niemniej mielismy isc do Sody i tam idziemy. Mało ludzi. Jakieś bolki w T-shirtach, parę lasek tańczy. Wyglądamy ponadprzeciętnie. Ja w nowej rozpiętej na maxa prążkowanej białej koszuli, wisiorku z piorunkiem hehe. Marcin z błyszczącym wisiorem z blachami. Odjazd. Zamawiamy piwo. Idziemy dalej. Kurde, widzę wysoką zgrabną brunetkę, 34letnią laskę HB8 którą poderwałem latem na deptaku nad morzem. Był sex kilka razy a potem się rozpadło. Hehehe. Znowu nie wiem jak się zachować w takiej sytuacji. Mijamy się najpierw, a potem kiwam jej ręką i już patrzy na mnie i uśmiecha się. Nie, nie będę 2 razy wchodził do tej samej rzeki. Przy barze 3 babki. 2 z bolkami, jedna sama. HB7. Podchodzę.
- Cześć. Jak tam impreza.
- A tak jakoś.
- Co nie bawisz się? Za rzadko wychodzisz :>
- Często wychodzę
Pytam ile razy, mówię że jest niegrzeczną dziewczynką, choć ona ma ponad 30 lat! :) Śmieje się. Potem shodzimy na flat-line questions typu skad jestes co robisz. Ostatnio rozmyślałem nad tym. Zdecydowałem nie używać ich. Teraz jednak myślę, że można je stosować jako wypełniacz, pod warunkiem że cały czas masz strong frame. Biorę ją za ręce i robię PPZ test 1-10. 7. Trafiam :) Może to jej miękka piłka, nieważne, jest dobrze. Jest kino. Obejmuję ją, a nawet robię lekki masaż pleców. Podoba jej sie ale mói żebym przestał. W tym czasie kumpel stoi nieopodal i nic nie robi, lekko się dołuje. Podchodzę do niego i chwilę gadam ze 2 razy. Potem wracam do babki. Nie proszę o numer. Jedyne co mnie interesuje z nią to one-night-stand. Tego tez jawnie nie proponuję. Potem bawię się na parkiecie, leci twist, rock'n roll i nie mogę sobie odmówić. napatacza się jakaś bruneteczka, troszkę tańczymy twarzą w twarz. Wracam do kolegi. Jakoś zostawiłem tamtą babkę koło baru. Gadam, ona się uśmiecha. Nie gadam, ta smutna. Pieprzę. Nic z nią nie zrobię. W tym czasie kumpel plażuje jakąś blondyneczkę. widzę że ta się śmieje. Jest dobrze. Ma jej numer. Aha jeszcze przysiadam się między małolatę a 3 średnie babki. Gadam z małolatą. Jakiś koleś stoi z kwaśną miną. Potem gdy ona nachyla się nad stołem a ja siedzę rozparty przysiada się do niej. Przedstawiam się i daję mu cześć. Ten: 'miło cię poznac ale robisz mi konkurencję' Uuuuuu Pytam głośno: to twoj chłopak? ta odwraca sie do mnie, mówi cos ale nie rozumiem. Koleś spuszcza oczy ale wyczuwam napiecie. Hehe mogłem rzucic cos w stylu 'kolega sie chyba nienajlepiej bawi' ale luz. Teraz w domu myślę, że zrobię moje walnięte kolano, potrenuję odrobinę, i będę napierdalał takich kolesiów. To moje domowe myśli. Na imprezie bawię się i to jest najważniejsze. Im lepiej bawię się, tym większe wrażenie robię na innych kolesiach tez hehe. Zresztą w tym momencie mam go w dupie. Zagaduję tą drugą koło mnie. Przedstawiamy się, chwila drętwej gadki. Małolata z kolesiem wychodzą do na górę. Zobaczę ich jeszcze jak będziemy wychodzić. Idziemy do Miasta Aniołów.
Zostawiamy kurtki i już widzę, że 2 blondynki przy barze obcinają nas wzrokiem. Mówię kumplowi że mam zamiar zagadać, ale on przechodzi koło nich. Ja podchodzę do blondyn i mówię do tej wyższej, silniejszej, powiedzmy HB7 i, teraz dziękuję scyzorykowi za najzajebistszy otwieracz na świecie, mówię mniej więcej:

- Jak chcesz mnie poderwać, to nie patrz się tylko bo to ci nic nie da. Musisz cos powiedziec.
(ta albo w szoku, albo nie dosłyszała. Powtarzam:)
- J a k c h c e s z m n i e p o d e r w a ć, t o n i e p a t r z s i ę b o t o c i n i c n i e d a. Po w i e d z c o ś c z y c o ś w t y m s t y l u .
Mam silną ramę, jak nigdy.
Ta zaczyna się przekomarzac, ze to ja sie patrzyłem i że ja chcę ją poderwać. Mówię że wcale nie. Widziałem jak było. Ta podchodzi bardzo blisko mnie, wyciaga rękę, pyta jak mam na imię. Druga, szczuplutka blond laseczka która wydaje mi się HB9, no może jest HB8 podchodzi z szeroko otwartymi oczkami, z niedowierzaniem, jak małe zwierzątko. Mam przy sobie te 2 laski, jestem tu panem sytuacji... jestem cool. Nigdy nie czułem się tak zajebiście na imprezie..... Chwila normalnej gadki. Mówię że idę po kumpla. Biorę go, przyprowadzam i mówię:
- To jest Marcin, najzajebistszy koleś na świecie.
hehe zapominam imiona lasek co jest i złe i dobre, przypominam sobie po chwili. Witają go bardzo pozytywnie. Teraz on produkuje się a ja mam chwilę zeby odpocząć. Potem wkraczam do akcji i koncentruję się na HB8-9. Ciężko mi przypomnieć sobie o czym gadamy. Generalnie jestem cool jak mi się wydaje. Nie dopuszczam złych myśli. Nie wieszam się na niej, ale kino jest, i obejmuję ją i dotykam nogi gdy gadamy o kolanach i kontuzjach. Gadamy o jej dziecku które samotnie wychowuje. Mówię że fajnie że ma czas na rozrywkę. Podczas całej gadki wymieniamy się partnerkami, ja gadam z drugą a kolega z pierwszą itd. Pełen luz. Przy barze pojawia się tamta którą plażowałęm w klubie obok! Gadam z nią chwilę, obejmuję i uśmiechamy się. Zostawia kolesia z którym przyszła. Spadła mi z nieba. Moja nowa HB8-9 powie mojemu wingmanowi:
- On zawsze tak?
:-D Potem wracam do HB8-9 i kontynuuję.
Po jakimś czasie z kumplem odchodzimy, zostawiamy je przy barze. Czuję jakbym wypalił cały materiał, nie chcę nudy, uważam że powinniśmy wyjść z klubu. On żeby zostać. Włóczymy się a one wciąż same. Wracamy do nich. Ta HB7 jest napalona, wyraźnie chce Marcina tej nocy. Moja jest bardziej subtelna i niedostępna, a ja nie zamierzam jej jakoś przekonywać czy coś. Żegnam się i wychodzę, ale kumpel ma numerek od szatni. Wracam, chwytam go za ramiona. Mówi mi że 'moja' powiedziała drugiej zeby nas zatrzymała. Ta druga jest już totalnie napalona. Próbuje przekonać koleżankę żeby poszły z nami tej nocy... Podchodzę do niej ale widzę że ma opory, na co wywracam oczami i śmieję się tylko. :) W sumie wychodzimy. Na ulicy Długiej idziemy z nią objęci, gadamy. Druga parka za nami. Jak kolega powie później, totalnie jechał z nią grubo banterem w stylu że ta sie na niego napala a on nie jest łatwy. To jeszcze bardziej ją podkręciło. Ja z moją spokojniej. Nie pamiętam o czym gadamy. Stoimy i czekamy na drugą parkę. Ustawiam się od wiatru. Ta że za budynkiem mniej by wiało. Ja do niej: 'tak? to idz sobie tam sama. Ja tu ją osłaniam a ta..:);. Druga para dochodzi do nas. Moja mówi że nie może tak pierwszej nocy od razu do domu. Ja pełen luz, daleki od jakichkolwiek nacisków. 'Żegnamy się wszyscy. Rezultat nie jest powalający: mam numer tej drugiej. Moja nie dała mi numeru, mówi z przekonaniem że zadzwoni do mnie. Wiem że frajersko to wygląda, nie spodziewam się że to zrobi, niemniej zadzwonię do drugiej i wydębię jej numer. Tak czy tak, to była impreza która MOCNO popchnęła cały mój wypas do przodu. Ja to popchnąłem.

Dantie
12-18-2006, 04:45 PM
O rany dawno mnie tu nie było. Pozdrowionka, dla starszych bywalców i witam nowszych... Yar, zajebiste FRy, tego mi brakowało... czegoś tak wymiatającego... na Twoim przykładzie świetnie widać jak wszyscy sie rozkręcają...
Gratulacje :)

Ostatnimi czasy miałem tyle dołów, że moje niesamowite osiągnięcia jeszcze przemilczę...ale ten otwieracz przetestuje w weekend ;-)
(chyba na rodzinie :P:P:P)

Optic
12-19-2006, 05:43 AM
ZA-JE-BIS-TY FR, Yar!
Chcę miec z Toba dziecko... :D


Na początek: Optic, w piątek nie było tak, że odbijałem set wingmanowi, tylko podbiłem jak one już od niego odeszły i były dalej. Uznałem z przekonaniem, że stanowią idealną ofiarę mojego ostrego banteru. Niejako za karę :>
Spoko - rozgrzeszam. ;)
Na pokute wyznaczam: 2x k-close do konca tygodnia!


Teraz przedstawię DŁUGI field report z soboty. To tutaj to żywcem wzięte z mojego Pamiętniczka, który piszę. Kiedyś zamierzam go umieścić na internecie.
I to wlasnie bedzie kolejna pozycja w mojej biblioteczce! :D


Podchodzę koło niej, przeglądam książki. Patrzę na nią i mówię 'Jakie piękne blond włosy'. WIEM co powiecie: tekst AFC.
Nie - ja powiem, ze to direct.
A dobry direkt nie jest zly. Osobiscie uwazam, ze cel uswieca srodki. Samemu zdarza mi sie czasem Fool's Mate i sie tego nie wstydze.
Zreszta - zanim poznalem MM uzywalem tylko direkta i nie narzekalem na brak wrazen. :)


Ona odchodzi a ja tkwię tam, biorę kolejną książkę, i mam wszystko w dupie. Choć wiem że mogłem rozegrać inaczej.
Przeciwnie - swietny warmup!


Jedyne co mnie interesuje z nią to one-night-stand. Tego tez jawnie nie proponuję.
Szkoda, moze by cos z tego bylo. :)
MM takze wyposaza nas w technike zdobywania ONS. ;)



Ja z moją spokojniej. Nie pamiętam o czym gadamy. Stoimy i czekamy na drugą parkę. Ustawiam się od wiatru. Ta że za budynkiem mniej by wiało. Ja do niej: 'tak? to idz sobie tam sama. Ja tu ją osłaniam a ta..:);.
Chyba w tym momencie sam powinienes sprzedac sobie porzadnego liscia. :D Jesli juz Cie Krolik blaga o k-close, to czemu ja banterowac? :P :)

Tu moze dopisze cos konstruktywnego:
Kroliczek opuszcza z Toba swoje towarzystwo, by udac sie w calkowite odosobnienie wlasciwie tylko w jednym celu: k-close ! Ilekroc gdy juz jestes na prostej przed k-close, Krolik mowi: "Nie tutaj." To nic innego jak ASD! Nie chce zeby reszta towarzycha widziala jak ja wyrwales od zera a teraz lecisz z nia w sline, jeszcze godzine temu bedac dla niej zupelnie obcym gosciem. I choc wszyscy wiedza, dlaczego z Toba wyszla w odosobnione miejsce - Krolikowi wydaje sie na jej babski rozum, ze to ja uchroni przed swiadomoscia zostania uwiedzona.
Co za tym wszystkim idzie - zeby zamknac terget k-closem, musisz go odizolowac od jej paczki. Jesli Kroliczeg mowi: "Chodzmy sie przewietrzyc na zewnatrz." - jestes w domu. ;)



Tak czy tak, to była impreza która MOCNO popchnęła cały mój wypas do przodu. Ja to popchnąłem.
Tak czy siak - jestes The Last Action Hero! :D

Wasz,

Yar
12-19-2006, 05:53 AM
Dobra, nie słodźmy sobie tu za dużo :>

Ta sytuacja gdy ona chciała się osłonić od wiatru to była i tak już na ulicy, staliśmy sami. Może... ale nie sądzę żeby jej o to chodziło. Hmmm. Na pożegnanie powiedziała: możesz mnie pocałować w policzek. Ja powiedziałem. NIE. to Ty możesz mnie pocalować.
Co o tym sądzicie?
Co to jest ASD?

Zresztą nieważne.
W sumie spierdoliłem ten podryw bo nie dostałem numeru i nie dostanę. Nie rozpaczam, po prostu stwierdzam.
WNIOSEK dla siebie widzę taki:
Już parę razy brzydsza była napalona na mnie, a ładniejsza chłodna. Olałem brzydszą, wziąłem się za ładniejszą i nic z tego nie wyniosłem. Jako że zależy mi na nowym doświadczeniu, oraz bzyknięciu laski tego samego dnia po imprezie:
następnym razem skupiam się na 'brzydszej' i ciągnę sprawę do końca.

Dobra, czas odwrócić kartkę historii....

Optic
12-20-2006, 07:44 AM
Ta sytuacja gdy ona chciała się osłonić od wiatru to była i tak już na ulicy, staliśmy sami. Może... ale nie sądzę żeby jej o to chodziło. Hmmm.
A widzisz - wlasnie o to chodzilo. ;)




Na pożegnanie powiedziała: możesz mnie pocałować w policzek.
To jasne - chciala Cie ukarac za to, ze jej wczesniej nie domknales. Poczula sie jak szmata, ze dala Ci taka szanse, wiec zeby teraz zminimalizowac to odczucie, ukarala Cie takim tekstem.



Ja powiedziałem. NIE. to Ty możesz mnie pocalować.
Co o tym sądzicie?
To byl shit-test, z ktorego swietnie wybrnales. :)


Co to jest ASD?
Anti-Slut Defence. :P
(To cos zupelnie innego, niz Bitch-Shield)
Z calym szacunkiem, Yar, uzyj czasem funkcji Search... :(


następnym razem skupiam się na 'brzydszej' i ciągnę sprawę do końca.
Hah, no nie wszyscy zaczynaja od HB10! :D :cool:

Twoj przyklad nasunal mi na mysl pewna bardzo wazna sprawe, ktora warto zastosowac na Polu. W skrocie mozna to uproscic w ten sposob: "Jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma." ;)
A oficjalnie to wyglada tak:

Teoria gier o sumie niezerowej (wg. Herberta Simona):

Teoria gier to dział matematyki zajmujący się badaniem optymalnego zachowania w przypadku konfliktu interesów. Gra to dowolna sytuacja konfliktowa, natomiast Gracz to strona konfliktu.

Najbardziej popularnym typem gry jest gra o sumie zerowej - czyli jeden z graczy traci tyle, ile zyskuje drugi. Np. dwoch graczy zaklada sie o 1zl ktora strona monety wypadnie po rzucie (moneta jest idealnie wywazona). Pula wynosi wiec 2zl. Wypada reszka - jeden z graczy zgarnia cala pule, drugi gracz traci 1zl. W sumie pierwszy gracz wygral 1zl, drugi stracil 1zl: 1 + (-1) = 0.
Nas bardziej interesuje gra o sumie niezerowej, gdzie wygrana jednego gracza nie oznacza przegranej drugiego (w takim przeciwnie proporcjonalnym stopniu). Np. grajac na gieldzie - jesli zainwestujemy cala kase w jedna firme, ktora ma dobre notowania, mozemy duzo wygrac, ale jesli firma nagle sie przekreci, wszystko przegramy. Jesli natomiast rozlozymy kapital na wiele firm o nieco slabszych notowaniach i gdy jedna lub nawet kilka firm padnie, nadal mamy szanse na zysk lub mniejsza strate.

Jak to sie ma do Pola?
Jesli postawisz wszystko na jedna karte i podbijesz do HB10, gdy nie starczy Ci zasobow i ona Cie splawi, tracisz wszystko - uptime, energie, czas, DHV, SP. Przegrales w grze o sumie zerowej. HB10 zgarnia Twoja pule.
Jesli uderzysz do kilku HB7-8 i rozlozysz swoje zasoby miedzy nimi, nawet gdy Ci jedna, dwie zflake'uja - nie tracisz calej puli. Jestes do przodu. ;)

A gdy juz pracujesz nad HB7-8 warto stosowac sie do zasady "na Bruce'a Lee". O co w tym chodzi?
To juz jutro... ;)

Wasz,

Yar
12-20-2006, 05:39 PM
Dzięki, Optic.
Ten mail będzie o moim problemie. Więc wszystkich którzy chcą czytać o samych sukcesach odsyłam gdzie indziej :)

Kumam podstawy matmy, teorii gier, jestem informatykiem. Rozumiem o co Ci chodzi. Masz rację, choć w moim konkretnym przypadku, czuję że to czego mi trzeba, to przekonać moje wewnętrzne 'niższe ja' (termin z Huny), innymi słowy podświadomość, że za całym tym podrywem może być jakaś korzyść - słodycz fizyczna. SEX. Tyle się nałaziłem na imprezy... i jedyne nad czym pracuję teraz to teksty, ich wiązanie w sekwencje. Jak procesor sztucznej inteligencji do tworzenia mowy :)
W skrócie: potrzebuję f-close. ONS. Amen. Chcę w głębi duszy czuć możliwą 'nagrodę'. Bo narazie to jest tak: zabajerowałem, byłem cool. OK, spadam, NEXT!! :)
Coś we mnie nie wierzy w to, coś się wzdryga, coś się nawet BOI!!!! że to wszystko może się skończyć sexem. Chcę uruchomić w sobie zwierzę. Wierzę, że wtedy wszystko popłynie.

Miałem parę kobiet w życiu (35), nie miałem bariery przed dotykiem jak sprowadzałem laski poznane na interze albo ulicy do domu, i było super, i mówiły że jestem cicha woda hehehe, ale nigdy prosto po imprezie, po plażowaniu, po prostu. Raz zdarzyło mi się poznać super laskę PO imprezie, jak szła wkurwiona do domu, i tego samego dnia pojechać z nią do domu i bzykać, a następnie gnać na samolot do Anglii!!!!!! :D Najlepsza przygoda chyba. Ale jak mówię, nigdy nie było tak że poznaję laskę na imprezie, zbajerowuję ją i bzykam tej samej nocy.
Jest jakaś bariera którą chcę w końcu kur%$ przeskoczyć :D

Dlatego myślę, że skupienie się na 1 średniej, która na mnie leci, to jest to. Albo, tak jak mówisz, ogólne dobre wrażenie na paru, zagadanie do paru, ale TYLKO żeby pokazać danemu celowi, że jestem fajny. A następnie kino i K i F-close.

Raz, drugi, trzeci. Wtedy się wyluzuję, i nabiorę energii.

pozdrawiam
Yar

Optic
12-21-2006, 07:08 AM
to czego mi trzeba, to przekonać moje wewnętrzne 'niższe ja' (termin z Huny), innymi słowy podświadomość, że za całym tym podrywem może być jakaś korzyść - słodycz fizyczna. SEX.
Yeah, baby! :D
Moj czlowiek. ;)

Sluchaj, masz zajebisty potencjal, marze tylko o tym, zebys sie nie stracil uderzajac do jednej HB10, ktora Cie zflame'uje i opadnie Ci cala energia.
Otwieraj co sie da i gdzie sie da. Znecaj sie nad HB7-8, bzykaj ile wlezie a gdy trafisz na ta jedyna, ktora bedzie dla Ciebie HB100 - bedziesz gotowy. ;)

Trzymam kciuki!

Wasz,